psav zdjęcie główneJak donosi The Economist, w Seulu – zarówno w uniwersyteckiej dzielnicy Hongdae, jak i w luksusowym Gangnam – łatwo natrafić na kawiarnie, w których przyjmują
wróżbici. Popijając latte, można skorzystać z usług jasnowidza, chiromanty,
czytającego runy lub tarocisty. Coraz częściej wróżbici rezygnują ze szklanych
kul bądź ciężkich zasłon z fioletowego aksamitu, przyjmując żądnych wiedzy
klientów w popularnych astro-knajpkach. Wieszcze noszą się stylowo, nie różnią
się zbytnio od ciekawskich odwiedzających kawiarnie. Wróżenie w Korei Południowej to nie
tylko moda i tradycja. To także dobry biznes.Czytanie z kart kosztuje 3 tysiące koreańskich wonów (ok. 10
zł) za jedno pytanie. Tarocista najpierw ocenia charakter swoich klientów, a
następnie – co ich czeka. Pytania dotyczą miłości, pracy, życiowych decyzji.
Ale też np. wojny między Koreami. Wróżbiarskie firmy rozwijają się dynamicznie.
Jedne specjalizują się w czytaniu twarzy, inne – dłoni. Jeszcze inne
popularyzują saju, czyli tradycyjną, starożytną formę wróżbiarstwa. Polega na analizie
kosmicznej energii podczas narodzin danej osoby. Jak przewiduje lokalny dziennik Korea Economic Daily,
wróżbiarstwo w Korei Południowej wkrótce będzie warte 4 tryliony wonów (czyli
ok. 3,7 mld dolarów, w przeliczeniu to 12,5 mld zł). Paik Woon-san, szef
Związku Koreańskich Proroków, szacuje, że w kraju jest ponad 300 tysięcy
wróżbitów i 150 tysięcy szamanów, z których wielu zapewnia również usługę jasnowidzenia.
Korea Południowa to kraj pobożnych chrześcijan i buddystów, jednak wróżbiarstwo
służy tu jednocześnie za zabawę, jak i niezawodny przewodnik w codziennych
decyzjach.Duo, internetowa agencja matrymonialna, stwierdziła, że 82
proc. niezamężnych kobiet i 57 proc. kawalerów ankietowanych w 2017 roku
odwiedziło mistrzów saju, by zapytać o rozwój ich życia miłosnego. Praktyka ta przetrwała
kampanie rządowe w latach 70., które nakłaniały obywateli do porzucenia
wróżbitów i wzięcia odpowiedzialności za własny los; tak jak zrobiło to
państwo, doprowadzając do ekonomicznego „cudu nad rzeką Han”. W Korei Północnej
władze także nie przepadają za wróżbitami – karzą tych, którzy przewidują
polityczną przyszłość.>>> Czytaj też: Zegar, który ma mierzyć czas 10 tys. lat, kosztował 42 mln dolarów. To prezent od szefa AmazonaWróżą również smartfony. Firma Handasoft uruchomiła 13
aplikacji do jasnowidzenia w ciągu ostatnich 5 lat. Najbardziej popularna,
Jeomsin, wprowadzona na rynek dwa lata temu, została pobrana już ponad 3 mln
razy. Każdego ranka wysyła użytkownikom spersonalizowaną wróżbę na cały dzień
(inni dostawcy proroctw na telefon sprzedają dane użytkowników marketerom, ale
Jeomsin zarabia tylko na reklamach). Wystarczy przyłożyć dłoń do aparatu lub
zrobić sobie selfie, a inna aplikacja natychmiast odczyta przeznaczenie z dłoni
bądź twarzy. Shin Hyun-ho z Jeomsin uważa, że codziennie na rynku pojawiają się
dwie lub trzy nowe aplikacje wróżbiarskie.Ponad dwie trzecie ankietowanych przez Trend Monitor,
lokalną firmę badającą rynek, twierdzi, że odwiedza wróżkę co najmniej raz w
roku. Wiele wizyt ma miejsce od grudnia do lutego i mają na celu sprawdzenie,
co ich czeka w nowych słonecznych i księżycowych latach. W Kyobo, największej
księgarni Korei Południowej, wiele półek poświęconych jest rozszyfrowaniu
przeznaczenia. Wróżbici regularnie pojawiają się w serialach telewizyjnych,
czasami jako oszuści, a czasami zapowiadają zwrot akcji. W filmie „Czytający z
twarzy” utalentowany jasnowidz, wynajęty przez króla z XVI w., prawidłowo
identyfikuje zdrajców dzięki ich twarzy. Był to jeden z najlepiej zarabiających
filmów 2013 roku.Andrew Eungi Kim, profesor z Uniwersytetu Korei, mówi, że
wróżbici mają znaczenie w Korei Południowej nieco inne od tego, co na
Zachodzie. Wizyty u jasnowidzów przyrównuje do sporadycznego uczestniczenia w
niedzielnych mszach. Praktyka ta przekazywana jest w rodzinach jako „jeden ze
sposobów, dzięki którym można lepiej zrozumieć świat”. Niewiele osób traktuje
wróżby jako fakty – jest to raczej dodatkowa perspektywa. Podejmowanie decyzji
staje się coraz bardziej skomplikowane. Podczas kryzysu finansowego w 2008 r.
również amerykańscy inwestorzy giełdowi i brokerzy ubezpieczeniowi zwrócili się
do jasnowidzów. Ważne decyzje w życiu wymagają konsultacji. Podczas targów kariery w Uniwersytecie
Hankuk w Seulu są miejsca zarezerwowane dla czytających z kart. Uczniowie udają
się do mistrzów saju z listami potencjalnych pracodawców w celu ustalenia, którzy
z nich najchętniej ich zatrudnią. Przedsiębiorcy chcą poznać dogodną datę
rozpoczęcia nowego biznesu. Nowi rodzice regularnie odwiedzają twórców imion,
kolejną gałąź wróżbiarstwa, aby pomogli im wybrać najszczęśliwsze imię dla dziecka.
Pary sprawdzają swoją kompatybilność przed zawarciem małżeństwa, a jedna lub
obie osoby mogą zostać poproszone o zmianę swoich imion, by polepszyć los
małżeństwa. W ciągu ostatniej dekady 1,5 mln Koreańczyków legalnie zmieniło
imię.Biznes jasnowidzenia również mógł się rozwijać, ponieważ los
w koreańskiej kosmologii nie jest raz na zawsze ustalony. Złe proroctwa można złagodzić za
pomocą uroków i konkretnych czynów: wróżbici polecają, by zająć się religią,
wykupić ubezpieczenie zdrowotne, zrezygnować ze spożywania czerwonego mięsa bądź robienia
sobie tatuażu. W ten sposób zapewniają sobie powrót klientów. Niektórzy wpadają
nawet na cotygodniowe kontrole.Linie palców i rysy twarzy ewoluują wraz z wiekiem, jednak
zamiast czekać na odmianę losu, niewielka liczba Koreańczyków po prostu zmienia
sobie twarz. Niektórzy chirurdzy plastyczni kształcą się w fizjonomii, aby
doradzać swoim klientom.Wróżenie nie musi być tak tajemnicze i mistyczne, jak może
się wydawać. Czytający z twarzy biorą pod uwagę również takie cechy jak
postawa, język ciała i ton głosu w ocenie klienta – tak jak ludzie naturalnie
oceniają wygląd zewnętrzny, aby odgadnąć czyjś stan emocjonalny. W
przedindustrialnej Korei, kiedy niewiele osób opuszczało swoje miejsce
urodzenia, powszechny był pogląd, że twarze ludzi są zapisem stylu życia, a
więc w pewnym sensie przewodnikiem po ich losie.Jeśli komputery będą mogły przetwarzać i analizować to, co
składa się na ludzką intuicję, czy staną się wróżbitami? W 2016 r. program
komputerowy pokonał Koreańczyka Lee Sedola, jednego z najlepszych na świecie
(ludzkich) graczy Go. Cztery do jednego. Nawet jasnowidze tego nie
przewidzieli. Już teraz roboty uczą się przewidywać ludzkie działania – w
efekcie czytają przyszłość. Naukowcy z Massachusetts Institute of Technology
wyszkolili system, by przewidywał, kiedy aktorzy będą się całować, ściskać
dłonie, przytulać lub przybijać piątkę. Program nauczył się tego, analizując
miliony godzin seriali telewizyjnych. Chińscy naukowcy wyszkolili komputer, by
rozróżniał przestępców od praworządnych obywateli. Udaje mu się to dziewięć
razy na dziesięć prób.>>> Czytaj też: Facebook przed belgijskim sądem. Chodzi o zbieranie danych o internautach