psav zdjęcie główne“Wydaje mi się, że po drugiej wojnie światowej nie było okresu, kiedy podczas takich istotnych negocjacji jak te, których tematem jest broń atomowa, nie byłoby naukowca, który pomógłby prezydentowi przebić się przez taki gąszcz (problemów – PAP)” – powiedział cytowany na łamach dziennika „The New York Times” Michael Oppenheimer, profesor nauk o Ziemi i spraw międzynarodowych Uniwersytetu Princeton.
Stanowisko prezydenckiego doradcy ds. nauki zostało stworzone w okresie drugiej wojny światowej, aby amerykański prezydent miał specjalistę potrafiącego wyjaśnić mu skomplikowane zagadnienia naukowe związane z prowadzeniem wojny, od fizyki atomowej do epidemiologii.
Trump, który nie przepada za intelektualistami, uważa, że podczas negocjacji z Kim Dzong Unem wystarczy mu jego instynkt i doświadczenie w negocjacjach, jakie zdobył, kiedy był biznesmenem.
Odmiennego zdania są byli i obecni amerykańscy negocjatorzy, którzy uważają, że brak w amerykańskiej delegacji na rozmowy w Singapurze doradcy naukowego pozbawia prezydenta ważnego atutu podczas negocjacji z północnokoreańskim przywódcą.

„Wysokiej rangi doradca naukowy jest niezbędny przy (negocjacyjnym – PAP) stole” – powiedział Nicholas Burns, były rzecznik Departamentu Stanu i m.in. negocjator porozumienia z Indiami o pracach nad pokojowym wykorzystaniem energii atomowej. ” Z pewnością druga strona będzie miała (takiego doradcę – PAP)” – dodał Burns cytowany w sobotę przez „NYT”.
Podobnego zdania jest Siegfried Hecker, były dyrektor Laboratorium Narodowego w Los Alamos w stanie Nowy Meksyk i ekspert w dziedzinie programów nuklearnych Korei Północnej, którego zdaniem północnokoreańscy naukowcy „są bardzo kompetentni”.
Rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego Garrett Marquis zapytany przez dziennikarza nowojorskiej gazety o nieobsadzone w Białym Domu stanowisko doradcy naukowego zapewnił, że “wielu doradców prezydenta ma wysokie stopnie naukowe i pracowało nad tymi skomplikowanymi zagadnieniami zarówno w rządzie federalnym, jak i poza rządem”.