psav zdjęcie głównePrezydent USA nałożył w marcu 25-procentowe cło na import stali i 10-procentowe na aluminium, ale w odniesieniu do UE zawiesił je. W piątek kończy się okres, na jaki Stany Zjednoczone zawiesiły taryfy wobec Wspólnoty, a kraje unijne domagają się stałego wyłączenia ich z programu taryf.
Po rozmowie z Rossem w Paryżu Le Maire powiedział dziennikarzom, że Unia Europejska podejmie „wszelkie konieczne środki”, jeśli USA zdecydują się na ogłoszenie ceł wobec niej.
„To jest w pełni zależne od władz USA, czy chcą wejść w konflikt handlowy z ich największym partnerem, Europą” – powiedział francuski minister finansów.
Z kolei Ross w opublikowanym w czwartek we francuskim dzienniku „Le Figaro” wywiadzie podkreślił, że USA „nie chce wojny handlowej”. Nie potwierdzając otwarcie, że USA cła nałożą, zapowiedział, że „to od Unii Europejskiej będzie zależało, czy zechce podjąć działania odwetowe”. „A następne pytanie będzie takie: jak zareaguje (na nie prezydent USA Donald) Trump” – dodał Ross.
„Jeśli dojdzie do eskalacji, jej przyczyną będzie unijna chęć odwetu” – ocenił amerykański minister handlu. Podkreślił, że Amerykanie są wciąż otwarci na rozmowy.
Ross zapowiedział również, że decyzja w sprawie taryf wobec UE zapewne zostanie ogłoszona w czwartek po zamknięciu rynków.
AP ocenia, że Stany Zjednoczone prawdopodobnie nałożą cła na UE, choć są jeszcze niewielkie nadzieje na zawarcie w ostatniej chwili przez obie strony porozumienia. Jeśli do niego nie dojdzie, może wybuchnąć wojna handlowa między Stanami Zjednoczonymi a ich partnerami.
Oprócz spotkania Rossa z Le Mairem w czwartek w Paryżu rozmawiają także przedstawiciel USA ds. handlu Robert Lighthizer z odpowiedzialną za sprawy handlowe unijną komisarz Cecilią Malmstroem.
W środę na konferencji OECD w Paryżu Le Maire zapowiadał, że UE będzie bronić swoich interesów, jeśli USA nałożą na nią cła importowe. „My Francuzi i Europejczycy nie chcemy wojny handlowej. Ale zaatakowani, będziemy się bronić” – dodał.