psav zdjęcie główne”Wizyta kanclerz Angeli Merkel w Polsce to nie tylko kurtuazja, ale nowe otwarcie ze strony Niemiec, nowe przemyślenia” – powiedziała w rozmowie z PAP dyrektor Instytutu Zachodniego dr Justyna Schulz.
W ocenie ekonomistki wizyta zarówno nowego ministra spraw zagranicznych Heiko Maasa, jak i kanclerz Angeli Merkel w Polsce to „nowa strategia” Niemiec i nowy model funkcjonowania w Europie przyjęty przez to państwo. „To sygnał nie tylko dla Polski, ale też dla Francji. Sądzę, że Niemcy próbują wyjść z pewnej defensywy, w jakiej znalazły się po +szarmanckich+ propozycjach Emmanuela Macrona, ubranych w pewną narrację postulowania o solidarność europejską, które jednak sprowadzają się do zawężania Unii Europejskiej do centrum skupionego wokół euro, a w konsekwencji tworzenia się peryferii. W tym centrum dla Niemiec przewidziana jest rola +płatnika+” – powiedziała Schulz.
Jak dodała, w jej opinii w Niemczech nie ma zgody na wizję Europy prezentowaną przez prezydenta Francji. Poszerzenie spektrum rozmów o Polskę ma być sposobem na realizację przez Niemcy własnej wizji reform – bez jednoczesnych oskarżeń o preferowanie niemieckich narodowych interesów – postrzeganych jako staranie o zachowanie jedności Unii.
„Jest to z punktu widzenia Polski bardzo korzystna sytuacja. W strategicznym interesie Niemiec leży udział Polski w procesie reform Unii Europejskiej” – powiedziała Justyna Schulz. Podkreśliła, że otwiera to drogę do dyskusji na wiele istotnych dla kraju kwestii, jak np. kwestia przyszłego budżetu.
„Z niemieckiego punktu widzenia środki spójności skierowane do naszego regionu to dobrze zainwestowane pieniądze. Wystarczy bowiem spojrzeć na wzrost gospodarczy: wszystko odbywa się przy aktywnym udziale firm niemieckich. Propozycje francuskie natomiast, czyli utworzenie budżetu strefy euro, stwarzają niebezpieczeństwo, że te pieniądze będą użyte do łatania dziur w finansach bankowych” – powiedziała Schulz.
W opinii ekspertki, należy też zwrócić uwagę na to, że zarówno szef niemieckiego MSZ, jak i kanclerz udali się z wizytą do Francji i do Polski, natomiast niemiecki minister finansów przyjechał tylko do Francji. „Musiał tam pojechać, jako że od Niemców oczekuje się wspomnianej już odpowiedzialności +płatnika+. W Polsce nie ma takiej potrzeby, dlatego nasz kraj jako partner jest dla Niemców – można powiedzieć – bardziej komfortowy” – wyjaśniła Schulz.
Dyrektor Instytutu Zachodniego zwróciła uwagę na trzy problematyczne kwestie w relacjach polsko-niemieckich; pierwsza z nich to gazociąg Nord Stream 2 i ocena geopolitycznej roli Rosji. „Polska postrzega dominację Rosji w sferze energetycznej jako zagrożenie, Niemcy natomiast nie widzą tego w ten sposób” – wyjaśniła Justyna Schulz. Drugą kwestią jest według ekonomistki „stosunek Niemiec do polskiego obozu rządzącego” i do przeprowadzanych w Polsce reform, które przez zachodnich sąsiadów postrzegane są negatywnie. „Skutkiem tego jest wszczęta przez Komisję Europejską procedura praworządności” – powiedziała Schulz. Dodała, że jest to sfera, w której konieczne są rozmowy i wypracowanie wspólnego stanowiska.
„Są wreszcie kwestie historyczne. Z punktu widzenia Niemiec najbardziej korzystne byłoby, gdyby zeszły one z pierwszych stron gazet” – zaznaczyła Schulz. Podkreśliła, że ważne jest, iż minister spraw zagranicznych Heiko Maas zasugerował, że Niemcy muszą się otworzyć na wrażliwość panującą w Polsce.
Jak oceniła dyrektor Instytutu Zachodniego, wszystkie te problemy w polsko-niemieckich relacjach mogą zostać poruszone podczas poniedziałkowej wizyty Angeli Merkel w Warszawie. „Pytanie brzmi, czy będzie jakaś kontynuacja tych rozmów, czy powstaną później jakieś grupy robocze, aby można było wypracować wspólne stanowiska” – powiedziała Justyna Schulz.
Współpraca dwustronna, przyszłość UE po Brexicie, unijny budżet, bezpieczeństwo energetyczne i kryzys migracyjny – te tematy mają zdominować poniedziałkowe spotkanie premiera Mateusza Morawieckiego z kanclerz Niemiec Angelą Merkel. W Belwederze Merkel spotka się z prezydentem Andrzejem Dudą.
Elżbieta Bielecka
>>> Polecamy: Polska potrzebuje dobrego marketingu [OPINIA]